Agnieszka jest przykładem osoby, która łączy swoją pracę w księgowości z językiem angielskim. Prowadzi też bloga Angielski C2, za pośrednictwem którego pokazuje, że angielski jest potrzebny w wielu dziedzinach życia. Dziś zadam Agnieszce kilka pytań dotyczących blogowania i nauczania. Zapraszam zatem do lektury.

 

Ewa: Witaj Agnieszko. Miło Cię gościć. Czy możesz powiedzieć proszę, jak zaczęła się Twoja przygoda z blogowaniem? Co Cię do niej skłoniło?

Agnieszka: Bardzo spontanicznie i z dnia na dzień. Pomysł założenia bloga pojawił się w momencie niemocy i zwątpienia. Był to czas, kiedy przebywałam na urlopie wychowawczym, ale myślałam już o przyszłości i powrocie do pracy. Termin powrotu kilka razy odkładałam na później. Miałam problem ze zdobyciem miejsca w żłobku dla córki, a potem z tym by choć dwa tygodnie przechodziła bez choroby. W sumie przez cały rok się to nie udało, a ja miałam świadomość, że chodzącego do pracy w kratkę pracownika nikt nie będzie trzymać. Postanowiłam więc wykorzystać czas urlopu wychowawczego na rozwój, by ułatwić  sobie powrót na rynek pracy. Uczęszczałam na roczny kurs dla samodzielnych księgowych (II stopień) i zdałam po nim egzamin państwowy. Planowałam połączyć księgowość z pracą w międzynarodowej firmie, gdzie angielski też jest niezbędny. Jednocześnie czułam, że trochę się cofam z języka, więc wzięłam się szybko do samodzielnej nauki i w tym momencie pomyślałam o tym, że warto by było by z tej nauki został jakiś ślad, dowód, coś o czym mogę też wspomnieć na rozmowach kwalifikacyjnych. Certyfikaty językowe już miałam. Postawiłam więc na samodzielną naukę oraz wpadłam na pomysł by założyć językowego bloga, który pomoże mi pokazać, że podczas urlopu wychowawczego o języku angielskim też pamiętałam.

Ewa: Jak odnalazłaś się w tym cyfrowym świecie? Od czego zaczynałaś swoje kroki w blogowym świecie?

Agnieszka: Od razu zaczęłam od własnej domeny i hostingu, bo wiedziałam, że jak będę musiała za stronę płacić to się bardziej zmobilizuję do jej prowadzenia. Uważam też, że własna nazwa wygląda bardziej profesjonalnie (a chciałam to przecież wykorzystać w cv ;-) ) oraz błędnie myślałam, że skoro płacę to stronę ktoś mi zrobi, a ja tylko wybiorę kolorki ;-). Tu się mocno zawiodłam, bo płaci się tylko za serwer i nazwę, a postawienie strony to już inna broszka. Mając już wszystko wykupione dopiero zaczęłam o tym czytać. Siedziałam na forach, tutorialach i już wiedziałam, czego chcę. Podłączyłam Wordpressa, wybrałam szablony, a wszelkie dodatkowe bajery, które chciałam mieć, załatwiłam wtyczkami zamiast grzebać w kodzie. W niecałe 2 tygodnie wszystko było gotowe i okazało się, że nawet taki komputerowy laik jak ja może i potrafi.

Ewa: Czy możesz opowiedzieć Czytelnikom nieco więcej o sobie? Czym się obecnie zajmujesz? Od kiedy lubisz angielski?

Agnieszka: Obecnie pracuję jako księgowa z angielskim w biurze rachunkowym. Wykorzystuję język głównie w piśmie do tłumaczeń umów i innych dokumentów. Angielski jest ze mną od dzieciństwa. Dzięki dalekowzroczności moich rodziców mogłam się go uczyć prywatnie odkąd skończyłam 7 lat. Jestem im za to bardzo wdzięczna, bo wiem jak bardzo mi to pomogło w życiu. Dało szansę nie czuć się gorszym czy słabszym w stolicy i  w międzynarodowym środowisku. Od razu pokochałam naukę języka obcego i mimo młodego wieku próbowałam uczyć się sama. Szukałam dostępu do angielskojęzycznych materiałów. To były inne czasy. Nie było jeszcze Internetu, a mała podlaska miejscowość, z której pochodzę nie oferowała wiele w tym zakresie. Szkoła językowa otwierała się co rok w tym samym miejscu, co rok pod inną nazwą i co rok upadała; korepetytorów było niewielu i trzeba było mieć chody by się dostać. Moja pierwsza nauczycielka po 4 latach nauki (byłam w 4 klasie) stwierdziła, że już przekazała mi swoją wiedzę i więcej nie jest w stanie mnie niczego nauczyć. Trzeba było szukać dalej.

Agac22

Ewa: Co było dalej w takim razie? Jak dalej przebiegała Twoja przygoda z angielskim?

Agnieszka: W moją naukę języka rodzice włożyli nie tylko swój wkład finansowy, ale także swój czas np. na dowiezienie mnie w sobotę do oddalonego o 100 km Białegostoku do szkoły językowej (jeździło nas troje, więc rodzice się wymieniali ;-)). W tamtych czasach były okresy, kiedy nie uczyłam się w ciągu roku angielskiego wcale (w szkole podstawowej pierwszy język, właśnie angielski miałam od 6 klasy), ale rodzice odkryli kolonie językowe. Wcale nie były to wyjazdy zagraniczne, ale 2 tygodniowe kolonie w polskich górach czy na Mazurach, w czasie których 4-6 godzin dziennie odbywały się zajęcia językowe, a pozostały czas wolny w tym weekend spędzaliśmy na zabawie i zwiedzaniu, ale w gronie native speakerów. Wyjeżdżałam prawie co roku w wakacje i muszę przyznać, że te wyjazdy dały mi najwięcej. Potem poszłam do liceum do oddalonych o 70 km Siedlec i to były już inne czasy, epoka Internetu, a i większe miasto oferowało znacznie więcej możliwości nauki.

Ewa: Co lubisz robić poza pracą i co jest Twoim hobby?

Agnieszka: W wolnych chwilach lubię doskonalić swój angielski i np. prowadzić bloga ;-) Lubię czytać, zwłaszcza reportaże, spędzać czas z córką, z rodziną, ze znajomymi. Kiedyś sporo podróżowałam i zaczytywałam się w prasie i literaturze podróżniczej. Obecnie nie mam już na to czasu, ale co roku z niecierpliwością czekam na festiwal slajdów podróżniczych Terra, który odbywa się w Warszawie w pierwszy weekend grudnia (zazwyczaj w kinie Wisła, ale bywał też w Kinotece). Festiwal to nie tylko oglądanie slajdów z podróży, ale też relacja podróżnika na żywo oraz możliwość spotkania się z nim po seansie. Polecam.

Ewa: Jak motywowałaś w swojej pracy uczniów do nauki? Co sprawdzało Ci się najlepiej i dlaczego?

Agnieszka: Dobrze, że użyłaś czasu przeszłego ;-) Już nie uczę, a o tym kogo, kiedy uczyłam można przeczytać tu http://angielskic2.pl/new-kid-on-the-block/ Jeśli chodzi o motywowanie, to odnośnie dzieci najlepiej sprawdzał się system nagród. U mnie były to małe naklejki lub pieczątki, które dzieciaki zbierały na końcu zeszytu za aktywność na lekcji, prace domowe, za drobiazgi. Za 10 pieczątek lub naklejek dziecko wybierało sobie dużą naklejkę, którą mogło sobie zabrać i nakleić, gdzie chce.
Dzieci motywuje też różnorodność. Chodzi mi o to, że nawet ten sam materiał tematyczny jest ciekawszy, gdy jest podany w różnej formie, gdy kryje się za nim tajemnica (nowa gra, fiszki w nowym magic box itp.) i gdy materiały są ładne a przede wszystkim kolorowe.

Jeżeli chodzi o dorosłych to maturzystów i innych egzaminacyjnych motywuje sam nadchodzący egzamin ;-). Inni, w tym klienci korporacyjni byli najbardziej zmotywowani i chętni do nauki, gdy temat im odpowiadał, gdy był zgodny z ich pracą lub zainteresowaniami lub pokazałam jak daną wiedzę wykorzystać w praktyce.

 

Jeśli jeszcze nie znacie Agnieszki lub znacie a jesteście ciekawi co nowego zamieściła na swoim blogu to zapraszam na niego tutaj  http://angielskic2.pl/ Można ją znaleźć też na  Facebooku https://www.facebook.com/angielskic2
Jeśli spodobał Ci się ten wywiad i zainspirował, to daj o nim znać innym, którzy tak samo jak Agnieszce pasjonują się angielskim. Zachęcam Cię też, żeby dać znać w komentarzu pod wywiadem lub na moim profilu na Facebooku o swoich spostrzeżeniach i pytaniach. Na Facebooku Szuflady Językowej możesz  sprawdzać na bieżąco informacje dotyczące zaplanowanych postów oraz obserwować, kiedy pojawią się nowe.

Agac2

/wszystkie grafiki są własnością Agnieszki/