W drugiej części wywiadu porozmawiamy nieco o planach na przyszłość oraz o tym, jakich rad można udzielić osobie, która rozpoczyna swoją przygodę z blogowaniem. Jeśli chodzi o pewne zabawne sytuacje związane z praktyczną stroną języka to ciekawi mnie czy Wy także mieliście pewne zabawne sytuacje? Agnieszkę spotkała jedna w Bostonie. A Was?

 

Ewa: Witam Cię w drugiej osłonie Inspiracji. Mam nadzieję, że pierwsza część rozmowy spotkała się z ciepłym przyjęciem. Dziś mam kilka pytań przygotowanych - zaczynajmy! Czy spotkała Cię jakaś zabawna sytuacja związana z angielskim? Jaka? Czy możesz Nam ją opowiedzieć?

Agnieszka: Pierwsze co przychodzi mi do głowy to to jak po wylądowaniu na lotnisku w Bostonie szukałam toalety i nikt nie wiedział co to jest ‘toilet’. Czwarta pytana osoba, też zrobiła zdziwioną minę, to zapytałam o ‘loo’ (co w sumie też jest brytyjskie a nie amerykańskie)  i wtedy ta osoba powiedziała ‘aha you mean the restroom?’ Nie wiedziałam, że toaleta to po amerykańsku ‘restroom’. W sumie to biegając po lotnisku widziałam napisy ‘restroom’, ale myślałam, że to pokój odpoczynku podróżnych ;-) a przy jednej widziałam narysowanego żeńskiego ludzika i pomyślałam, że to pokój matki i dziecka ;-) a to była przecież właśnie damska toaleta ;-). W sumie to do dziś się zastanawiam, czy mimo tego, iż Amerykanie posiadają słowo ‘restroom’ to  czy naprawdę nie rozumieją słowa ‘toilet’?

 

Ewa: Z racji tego, że teraz pracujesz jako księgowa czy rozważasz na blogu więcej wpisów na temat angielskiego dla księgowych? Jak nowa praca wpływa na funkcjonowanie Twojego bloga?

Agnieszka: Była już na blogu krótka seria „księgowe”. Na razie nie planuję niczego nowego, a praca wpływa na bloga negatywnie (co widać). Mam dużo mniej czasu, po pracy muszę przygotować posiłek, chcę spędzić czas z rodziną i na bloga zwyczajnie nie mam już sił.

 

Ewa: Z która grupa wiekową pracowało Ci się najlepiej i dlaczego? Czy było coś konkretnego, co wpłynęło na taki wybór?

Agnieszka: Lubiłam różne grupy. Najwięcej satysfakcji dawała mi nauka dzieci (zwłaszcza moje najmłodsze grupy – 7-latków). Dzieciaki są szczere, bardzo się angażują i ekscytują, kiedy coś im się spodoba, chłoną wiedzę jak gąbka, czasami przypomną coś z lekcji dawno po tym jak coś omawialiśmy.  Z drugiej strony ucząc dzieci więcej używałam swojego głosu, tj. tzw. TTT teacher talking time jest dłuższy niż przy nauce dorosłych. Oprócz powtórek, wydawania poleceń, ważna jest interakcja z uczniem, który często odpowiada dopiero jednym słowem, a ja używałam dwóch do samego pochwalenia tego ucznia za taką odpowiedź ;-) Poza tym język dla dzieci musi być obrazkowy, pełen emocji, gestów, wyraźny i głośny co u mnie często się kończyło … zapaleniem strun głosowych. W moim przypadku to na pewno nie choroba zawodowa. Już jako dziecko często chorowałam na zapalenie strun i w ciągu zimy kilka razy traciłam głos na 1,5-2 tygodnie. Zapalenie strun nie przydarzyło mi się za to nigdy w przypadku lekcji 1 na 1, lekcji w firmach czy domach klientów (w tym nawet dzieciaków z podstawówki). Miałam też epizod nauki dorosłych w grupach 6-8 osobowych i też mój głos dawał radę, choć były momenty, gdy czułam drapanie w gardle i miałam chrypę i już przeczuwałam najgorsze, ale w takim momencie mogłam sobie zrobić przerwę w mówieniu i zadać uczniom zadanie na mówienie, dyskusję w grupach, mówienie w parach i trochę odsapnąć. Z małymi dziećmi takie ćwiczenie nie przejdzie. Z dorosłymi głos odpoczywa też przy puszczaniu ćwiczeń na listening. W przypadku małych dzieci listening to głównie piosenki, które nauczyciel śpiewa razem z dziećmi, więc głos nie ma szansy odpocząć.

Agac2 3


Ewa: A co myślisz o nauczaniu dorosłych?

Agnieszka: Naukę dorosłych też lubiłam, uczyłam różne poziomy oraz prowadziłam angielski z różnych dziedzin. Nauka dorosłych sprawiała, że sama nie stałam w miejscu, czegoś nowego zawsze się nauczyłam, coś musiałam sobie przypomnieć, więcej zajmowało przygotowanie w domu, bo często tematy lekcji były opracowywane na żądanie klienta, ale może tu kogoś zaskoczę, same lekcje z dorosłymi, same ich nauczanie było już łatwiejsze i mniej stresujące niż nauka dzieciaków. Ucząc dorosłych czułam satysfakcję, ale już nie dumę ze swoich uczniów, nie tak jak w przypadku dzieci.

 

Ewa: Czy w przyszłości chciałabyś wrócić do aktywnego uczenia angielskiego? Obecnie prowadzisz ciekawego bloga, co jest ważne, ale pytam czy inni w przyszłości mogliby się uczyć z Tobą?

Agnieszka: Nie wykluczam, ale najbliższe plany mam inne. Jestem w trakcie budowy domu w mojej rodzinnej miejscowości na Podlasiu. Mam nagraną pracę w pełnym wymiarze godzin w rodzinnej firmie. Pod względem finansowym ta praca będzie lepsza niż zarobki w nauczaniu. Bardzo chętnie jednak dałabym się poznać miastu (wracam po 16 latach) i wzięłabym ze 2 grupy w lokalnej szkole językowej (póki jeszcze istnieje ;-) ) ze dwa razy w tygodniu, by poznać ludzi i mieć kontakt z nauczaniem, ale czy tak będę mogła to jeszcze nic pewnego. Mój mąż ma nadal pracować w obecnej firmie w Warszawie, ma pracować zdalnie i dojeżdżać raz, dwa razy w tygodniu (do Warszawy mamy 150 km). Jeżeli tak będzie to bardzo chętnie pouczę, ale jeśli się okaże, że jednak musi być w Warszawie codziennie lub straci pracę, to nową też będzie szukać w Warszawie, wtedy wieczorem będę musiała zostać z dzieckiem, a nie lecieć do szkoły językowej.
Mam jeszcze taką sytuację, że najprawdopodobniej to ja z rodzeństwa będę musiała się zająć upośledzonym bratem, co w przyszłości wykluczy moją pracę zawodową w pełnym wymiarze godzin. Moja mama już nie pracuje, a zaryzykuję stwierdzenie, że teraz i tak ma łatwiej. Brat jest i mniejszy i lżejszy, jest przedszkole integracyjne, szkoły specjalne, nie ma go do 14. Dla takich dorosłych szkół już nie ma, nie będę miała go gdzie zostawić, ale wieczorem przy wparciu domowników bardzo chętnie wyjdę do pracy, jeśli oni zostaną. Wszystko wyjdzie w praniu


Jak widzicie nauczanie angielskiego zawsze będzie dla mnie planem B, z którego mogę skorzystać w razie potrzeby i dlatego tym bardziej cenię sobie tę umiejętność i zachęcam wszystkich do nauki języka. Nie wiadomo jak to się w życiu ułoży, a angielski prócz wykorzystania w typowych pracach związanych z językiem jest niezbędny w połączeniu z wieloma innymi umiejętnościami i specjalnościami. Angielski zawsze daje plan B. Pomyślcie o tym.

 

Ewa: Jakich rad mogłabyś udzielić osobie, która chciałaby założyć swoje miejcie w Sieci związane z angielskim w social mediach? Jak najlepiej poznawać nowych blogerów, twórców, jak zdobywać czytelników? Na co powinno się zwrócić uwagę?

Agnieszka: Nie czuję się autorytetem w tej kwestii. Ja założyłam blog spontanicznie, nie znając się na Wordpressie, nie umiejąc założyć fanpage na Facebooku, nie mając pojęcia o grupach wsparcia na FB ani nie znając się na obróbce graficznej. Wszystko wyszło w praniu. Jedyne co miałam w głowie to pomysł i to by wpisy były dopracowane a treści ciekawe i powiem nieskromnie, że mi się to udało, bo chyba właśnie to przyciąga moich czytelników skoro nie prowadzę kampanii reklamowych, nie działam aktywnie w social mediach, a czytelników przybywa ;-). Oczywiście założyłam fanpage bloga na Facebooku, bo widziałam, że bez tego blog będzie prawie niezauważalny, ale nie prowadzę fanpage regularnie, nie publikuję  i nie wchodzę na niego codziennie. Dużą pomoc merytoryczną z zakresu Wordpressa oraz współpracy z wydawnictwami dostałam od koleżanek i kolegów z grupy „Blogi Językowe i Kulturowe”. Jestem im wszystkim bardzo wdzięczna. Na pewno uczestnictwo w tej grupie znacznie zwiększyło popularność i zasięg bloga. Jeśli chodzi o grupy wparcia dla blogerów na FB to najpopularniejsze to „Biznes, blogowanie i marketing dla kobiet” oraz „Po Nitce Ariadny”. Znajdziecie tam pomoc merytoryczną odnośnie blogowania i prowadzenia firmy w Internecie, różne tutoriale i webinary o pozycjonowaniu, pozyskiwaniu fanów, o obróbce graficznej itp. a także możliwość promowania swoich najnowszych wpisów.

Dziękuję za zaproszenie do siebie i miłą rozmowę.

 

Jeśli jeszcze nie znacie Agnieszki lub znacie a jesteście ciekawi co nowego zamieściła na swoim blogu to zapraszam na niego tutaj  http://angielskic2.pl/ Można ją znaleźć też na  Facebooku https://www.facebook.com/angielskic2
Jeśli spodobał Ci się ten wywiad i zainspirował, to daj o nim znać innym, którzy tak samo jak Agnieszce pasjonują się angielskim. Zachęcam Cię też, żeby dać znać w komentarzu pod wywiadem lub na moim profilu na Facebooku o swoich spostrzeżeniach i pytaniach. Na Facebooku Szuflady Językowej możesz  sprawdzać na bieżąco informacje dotyczące zaplanowanych postów oraz obserwować, kiedy pojawią się nowe.

Agac2

/Wszystkie grafiki są własnością Agnieszki/