Hei! Hyggelig å treffe deg.  Hvordan har du det?  [Miło Cię poznać. Jak się masz?] Tak pewnie zaczyna się rozmowa w języku norweskim, gdy ktoś chce o coś zapytać. Po angielsku mówimy, że to small talk. Choć przywitanie 'Hei' jest bardzo podobne do angielskiego 'Hi'. Czyli jedno słowo już w norweskim znamy. A reszty z chęcią pewnie nauczy Was Ania. Norwegolożka Ania. Pokaże Wam swoją pasję do języka i być może po przeczytaniu tego wywiadu sami zaczniecie myśleć o Norwegii jako o jeszcze piękniejszym miejscu?


Ewa Ostarek:  Witaj Aniu! Czy możesz opowiedzieć Czytelnikom nieco o sobie?

Ania: Nazywam się Ania i z wykształcenia jestem norwegolożką, czyli filologiem norweskim. Pracuję jako tłumacz i lektor języka norweskiego i angielskiego, a w wolnych chwilach bloguję. Uwielbiam psy, czekoladę i norweski brunost (brązowy ser). Kocham zimę, mróz i śnieg i gdybym tylko mogła to pewnie zamieszkałabym w igloo na Biegunie Północym. Ewentualnie norweski Svalbard też wchodzi w grę, jeśli mieszkanie na biegunie z jakiegoś powodu okazałoby się niemożliwe :)


Ewa: Jakoś nie umiem wyobrazić sobie mieszkania w chłodniejszej strefie przez cały rok, ale z pewnością to idealne miejsce na zimowe sporty.

Od kiedy prowadzisz swoje miejsce w sieci i jak do tego doszło?

Ania: Wszystko zaczęło się w 2015 roku w wakacje. Byłam wtedy we Francji i mój kontakt z norweskim był ograniczony do minimum. Zewsząd słyszałam tylko francuski i w pewnym momencie moja cierpliwość się wyczerpała. Postanowiłam zająć się czymś, co stanowiłoby małą odskocznię od codzienności. Zaczęłam pisać bloga, choć na początku nie do końca wiedziałam o czym. Dopiero po kilku miesiącach wyklarował się pomysł pisania o Norwegii i języku norweskim – w końcu to temat, który interesuje mnie najbardziej i nigdy nie nudzi. Wtedy też zmieniłam nazwę bloga na Norwegolożkę i tak już zostało.

 

Ewa: Bardzo się ciesze, że Twój pomysł została zapoczątkowany już dłuższy czas temu i ciągle masz wenę do pisania.

Wiem, że posługujesz się wieloma językami- czy możesz powiedzieć którymi i jak udało Ci się ich nauczyć? Jak to wyglądało w praktyce? Od którego zaczęłaś?

Ania: Wszystko zaczęło się od angielskiego w szkole, jednak wtedy ten język nie przypadł mi specjalnie do gustu. Nie szło mi też najlepiej i każda lekcja przyprawiała mnie niemalże o dreszcz. Miłość do angielskiego odkryłam dopiero w gimnazjum za sprawą pewnego fantastycznego nauczyciela, który potrafił zmotywować do nauki absolutnie każdego. Później zaczęłam też oglądać seriale amerykańskie, w szczególności Przyjaciele rzecz jasna! Widziałam wszystkie sezony co najmniej 5 razy i ciągle do nich wracam, gdy potrzebuję szybkiej poprawy humoru :)


W gimnazjum i liceum uczyłam się też rosyjskiego, który naprawdę lubiłam. Później niestety nie mówiłam, ani nie czytałam po rosyjsku, więc wiele już wyparowało mi z głowy niestety. W gimnazjum wpadłam też na pomysł nauki języka norweskiego, co zadecydowało później o wyborze studiów filologicznych. Poza tym niecałe dwa lata temu zaczęłam się uczyć francuskiego, co poszło mi nadspodziewanie szybko. Być może dlatego, że pracowałam we Francji przez 3 miesiące. Zgodnie ze stereotypami, nikt z mojego otoczenia nie mówił po angielsku, więc ja byłam zmuszona mówić po francusku. Dziś jestem za to bardzo wdzięczna, bo mogę w miarę swobodnie posługiwać się tym językiem.

 

Ewa: Właśnie! Nauczyciel, to on jest najważniejszy w odkrywaniu pasji do języka. Na całe szczęście na kilku mniej pozytywnych trafiłam też na pewną wspaniałą nauczycielkę tak więc wiem, co masz na myśli.

Najbardziej jesteś zakochana w norweskim. Czy mogłabyś opowiedzieć jak zaczęła się Twoja przygoda z tym językiem?

Ania: Mając naście lat koniecznie chciałam się nauczyć języka z jakiegoś północnego kraju, najchętniej europejskiego. Spojrzałam więc na globus i wybór padł na Norwegię i język norweski. Zaczęło się od muzyki norweskiej i jedynej dostępnej wtedy na polskim rynku książki do nauki norweskiego autorstwa Stanisława Łęckiego (Vil du lære norsk?). Słuchając nagrań z płyty zakochałam się w tym języku i postanowiłam, że poświęcę najbliższe lata na jego naukę. Jak postanowiłam, tak zrobiłam. W 2015 roku ukończyłam filologię norweską, a obecnie jestem na studiach doktoranckich. Moja miłość do języka norweskiego nie osłabła ani przez chwilę!

Ewa. Domyślam się, że wręcz urosła jeszcze bardziej. Teraz jest tyle dostępnych materiałów do nauki języka, że jeśli ktoś jest wystarczająco zmotywowany to z pewnością znajdzie coś dla siebie.

Jak jest Twoja pasja w czasie wolnym?

Ania: Chyba nie będę zbyt oryginalna, gdy powiem, że w czasie wolnym czytam książki (niekoniecznie norweskie!) lub spędzam czas na nauce języków obcych :) Poza tym lubię też sprzątać i porządkować (wiem, dziwna pasja), a ostatnio pokochałam zumbę. Wszystko to pozwala mi naładować baterie, by wykonywać moją pracę z pasją.

 

Ewa: Też jestem taki bookworm! I mogłabym czytać i czytać! Gdyby się tylko dało co codziennie pochłaniałabym nową książkę.

Czy jest coś takiego jak osobowość dobrego ucznia, klienta? Jeśli tak to co powinna w sobie zawierać? Jakie cechy? Jeśli nie ma to dlaczego tak uważasz?

Ania: Każdy uczeń i klient jest inny, ale to, co cenię najbardziej to zdecydowanie pozytywne nastawienie. Mam teraz pewnego ucznia, który wręcz zaraża optymizmem, niezależnie od dnia i godziny. Z takimi ludźmi o wiele łatwiej się pracuje, bo nawet omawianie skomplikowanych reguł gramatycznych idzie sprawniej. Wierzę jednak, że do każdego ucznia trzeba mieć trochę inne podejście. Mamy różne osobowości i upodobania i czasem coś, co sprawdza się u pewnej osoby, niekoniecznie może przynieść efekt w pracy z kimś innym. Grunt to nastawić się pozytywnie i nie zniechęcać się – zawsze znajdzie się przecież jakieś rozwiązanie!

Ewa: Właśnie. Indywidualizacja to moim zdaniem klucz w XXI wieku w zajęciach językowych. Czasem jest to osiągnąć nieco łatwiej a czasem trudniej, ale warto się starać. Prowadzę sesje językowe online one-to-one więc akurat to jest oczywiste, że dla każdego klienta mam coś innego.

Jakie 3 kroki są wg Ciebie ważne przed rozpoczęciem nauki nowego języka?

Ania: Według mnie niezbędny jest cel nauki danego języka, wiara w sukces i…. tak, zgadliście – pozytywne nastawienie! Musimy wiedzieć po co się czegoś uczymy. Wtedy też przyjdzie wiara w sukces, a to z kolei sprawi, że będziemy mieć lepszy humor. Proste, prawda? :)

Ewa: Mindset i to, co mamy w głowie to początek całej drogi językowej. Wszystko zaczyna się w myślach. Dlatego tez powtarzam moim klientom, że ustawienie sobie myśli jest najlepszym początkiem przed nauką języka obcego.

Co Twoim zdaniem może być największym wyzwaniem przy nauce języków obcych na przykładzie tych, którymi się posługujesz?

Ania: Każdy język ma jakiś haczyk lub coś, co nam Polakom, trudno jest zrozumieć. Może to też być sposób formułowania zdań lub pewnych wyrażeń, których nie ma w języku polskim. Chcąc więc wszystko przekładać na polski lub z polskiego możemy się łatwo zniechęcić. W takich przypadkach polecam po prostu zaakceptowanie czegoś takim, jakie jest i choć na początku coś może wydawać się niejasne lub zupełnie nielogiczne, najlepiej odpuścić. Zrozumienie przyjdzie z czasem, a my unikniemy frustracji i spadku motywacji do nauki.

Ewa: Dziękuję Aniu za ten wywiad. Zapraszam wszystkich do odwiedzin Twojego bloga Ha det bra! Vi sees!  [Pa! Do zobaczenia!] Czy Wy też macie teraz ochotę na nieco norweskiego?

norwegolożka1